KOMENTARZ. Ważne pytania w sprawie parku miniatur

0
Radny Andrzej Chachulski na tyłach Pałacu Kronenberga... (fot. Eliza Woźnicka-Nowińska)

Właśnie ważą się losy jednej z inwestycji, które mogą zmienić oblicze Sulejówka. Propozycja, by Park Miniatur Województwa Mazowieckiego znalazł stałą siedzibę na Gliniankach, potyka się jednak o niewidoczne rafy. Rada miasta po raz drugi odmówiła zgody na rozpoczęcie negocjacji z fundacją będącą jego właścicielem. Spróbujmy prześledzić wątpliwości zgłaszane przez część radnych oraz odpowiedzi tych, którzy są do pomysłu przekonani.

Czy w Sulejówku warto instalować Park Miniatur Województwa Mazowieckiego? Czy jego obecność na Gliniankach jest potrzebna, przyniesie miastu korzyść?

Tych wątpliwości nie zgłosił nikt podczas spotkań, w których uczestniczyłem – na dwóch sesjach rady miasta, na posiedzeniach komisji (także połączonych komisji rady), na wyjazdowym spotkaniu w siedzibie parku w Warszawie. Można więc przejąć, że wszyscy radni podzielają opinię, iż jest to szansa dla Sulejówka. Oryginalna, jedyna w swojej tematyce (nieistniejące już zabytki architektury dawnej Warszawy i Mazowsza) placówka może być wyróżnikiem Sulejówka na mapie kraju a nawet świata. Wraz z Muzeum Józefa Piłsudskiego będzie stanowić powód, dla którego warto specjalnie wybrać się do Sulejówka nie tylko z Warszawy, ale nawet z Chicago. Bezpłatny dla mieszkańców miasta kompleks (oprócz miniatur także skatepark, plac zabaw, przystań kajakowa) może być ulubionym miejscem spędzania czasu miejscowych. Zwłaszcza w połączeniu z odnowionym Parkiem Glinianki i planowanym obok centrum kulturalno-administracyjnym.

Dlaczego miasto ma wydzierżawić teren w trybie bezprzetargowym (taka jest propozycja burmistrza)?

Dlatego, że chce ściągnąć do Sulejówka właśnie tę, jedyną w swoim rodzaju, a nie jakąś inną placówkę. Procedura przetargowa, określona przez ustawę, ogranicza możliwości negocjowania szczegółów umowy – np. w sprawie charakteru przedsięwzięcia. Daje przez to mniejszą gwarancję, że dostajemy to, na czym nam zależy.

Dlaczego wydzierżawiony teren ma mieć aż 3,75 ha?

Bo ma się na nim znaleźć około 50 makiet po kilkanaście m2 każda. Wszystkie muszą posiadać odpowiednie otoczenie (także roślinność). Grupy zwiedzające – jak to miało już miejsce w Warszawie – mogą liczyć po kilkadziesiąt i więcej osób. Do tego skatepark, plac zabaw, restauracja, pawilon wystawienniczy, pracownia konserwatorska, przystań, parking.

Czemu wydzierżawiać aż na 25 lat? Nie wystarczy np. na 10?

Po pierwsze, to nie ma być instalacja czasowa, kilkuletnia, tylko stała! Zarówno władze miasta, jak władze fundacji podkreślają, że park ma stać się trwałym elementem krajobrazu Sulejówka i regionu – jak aquapark w Uniejowie czy skansen w Sierpcu.

Po drugie, żeby Fundacja Parku Miniatur Województwa Mazowieckiego mogła występować o zewnętrzne dotacje na budowę i rozwój parku, musi mieć stałą siedzibę. Może to być dzierżawa, ale szanse w konkursach są tym większe, im dłuższy okres dzierżawy. Albo nam na parku zależy, albo nie…

Czy fundacja jest wiarygodnym partnerem? Czy fakt, że w Krajowym Rejestrze Sądowym istnieje spółka o tej samej nazwie, mająca tych samych założycieli i niewielki kapitał zakładowy, nie jest okolicznością obciążającą lub przynajmniej niepokojącą?

Przedstawiciele fundacji zaznaczają, że za pracę w niej nie pobierają wynagrodzenia. Pani prezes jest architektem. Pomysłodawca, dyrektor i fundator po kilkunastu latach pracy w USA zainwestował w dotychczasowe obiekty – specjalistyczny sprzęt, materiały, wynagrodzenia dla specjalistów – ok. 2 milionów złotych. Jednocześnie nadal prowadzi działalność budowlaną. Wszyscy jednak od początku deklarują, że park miniatur w docelowej formie i wielkości ma stać się ich sposobem na życie. Nie ukrywają, że pieniądze na rozbudowę placówki chcą uzyskać z dotacji (mówi się o najnowszej transzy tzw. Funduszy Norweskich). A wspieranie działalności fundacji przez działalność spółek jest naturalne i nie ma w takim połączeniu niczego nagannego.

Warto wspomnieć, że działalność fundacji i pomysł przeniesienia parku do Sulejówka gorąco wspierają wicemarszałek Sejmu oraz marszałek województwa (który deklaruje wsparcie finansowe).

A co, jeśli właściciele parku okażą złą wolę i zechcą wykorzystać uzyskany na 25 lat teren do czego innego niż park miniatur? Albo im zwyczajnie nie wyjdzie – nie zdołają zdobyć wystarczających funduszy?

Od tego ma być umowa zawierająca szczegółowe zapisy i warunki dzierżawy (tym bardziej szczegółowa, że w trybie bezprzetargowym, o czym wspominaliśmy wcześniej). Ten dokument ma określić, jakie warunki i w jakim czasie ma spełniać dzierżawca. Jeśli im uchybi lub nie sprosta, miasto wypowie dzierżawę. Wstępna, ramowa propozycja warunków została radnym przedstawiona.

Burmistrz publicznie obiecał też, że treść umowy będzie skonsultowana z radą miasta. Uchwała o wydzierżawieniu terenu – od której przyjęcia większość radnych już dwukrotnie się uchyliła – o niczym nie przesądza. Ma stanowić jedynie wymaganą prawem zgodę na rozpoczęcie negocjacji.

A teraz inne pytania. Nurtują i piszącego te słowa, i wiele osób z bliska przyglądających się zachowaniu radnych w sprawie parku miniatur.

1. Dlaczego na spotkanie w dotychczasowej siedzibie parku przy ul. Senatorskiej w Warszawie wybrało się tylko sześcioro z piętnaściorga radnych? Kiedy po raz pierwszy rada odmawiała zgody na rozpoczęcie negocjacji z fundacją, sceptycy argumentowali: za mało o tym wiemy, nie widzieliśmy tego, nikt nas nie zaprosił. No to zaprosił. I co z tego?

2. Dlaczego informacja o spółce – w tonie sensacji – została wrzucona do dyskusji w ostatnim momencie? Przecież dane z KRS są ogólnodostępne. Każdą fundację i spółkę można sprawdzić w Internecie. Ci, którzy zaniepokoili się o wiarygodność twórców parku, mieli półtora miesiąca na zdobycie wiedzy o nich, wyrażenie swoich wątpliwości, zadanie pytań samym zainteresowanym (i to bezpośrednio – twarzą w twarz), w końcu mają decydować w bardzo ważnej sprawie! Tymczasem na połączonym posiedzeniu komisji w przeddzień sesji 28 grudnia padły słowa: „jutro się czegoś dowiecie”, „trzeba wynająć wywiadownię”…

Próba odpowiedzi. Czy ktoś się obrazi?

To tylko przypuszczenia, bo oficjalnie nikt nie przyznaje, że kieruje nim coś innego niż troska o dobro miasta.

Po pierwsze, część radnych cynicznie torpeduje wszelkie inicjatywy, które mogą przysporzyć burmistrzowi popularności. Dlaczego? Bo należą do – za przeproszeniem – innej partii politycznej. A wybory już jesienią.

Po drugie, są tacy, którzy chowają osobiste urazy do burmistrza i jego zastępcy. A że i burmistrz lubi hodować muchy w nosie, mamy pat i sprawa leży.

Po trzecie, działa zwykły oportunizm. Rozglądamy się i sprawdzamy, gdzie jest większość. Bezpieczniej być z silniejszymi.

Być może są też inne powody utrącania pomysłu, który może przynieść miastu jakościową zmianę (na lepsze), a – póki co – nie rodzi żadnych zagrożeń (wszystko zależy, jak wspomnieliśmy, od umowy, która ma być skonsultowana z radą). Jeżeli takowe są, chętnie je poznamy.

28 grudnia za ponownym odesłaniem sprawy do komisji głosowali Janusz Czarnocki, Andrzej Lipka, Andrzej Chachulski, Adam Lesiński, Anna Faluta, Dariusz Galiński, Tadeusz Małkiewicz, Paweł Bieliński, Zenon Dąbrowski. Wstrzymali się Jacek Zieliński i Aleksandra Szymulewicz. Zgodę na rozpoczęcie negocjacji w sprawie parku poparli Małgorzata Lubecka, Daniel Dąbrowski, Halina Wysocka i Mateusz Eliasz.

Na godzinę 17.30 w czwartek 4 stycznia zostały zwołane posiedzenia pięciu komisji: bezpieczeństwa, środowiska, oświaty, inwestycji i finansów. Swoją obecność zapowiedzieli przedstawiciele fundacji, którzy chcą odpowiedzieć na wszelkie pytania radnych.

Ponowne głosowanie nad uchwałą ma nastąpić na sesji 11 stycznia. Posiedzenia komisji i sesje rady są otwarte dla mieszkańców.

Robert Nowiński

Park Miniatur Województwa Mazowieckiego oraz projekt jego usytuowania na Gliniankach przedstawialiśmy w 47/2017 numerze Lokalnej („Na Gliniankach postawia nam cerkiew”), a potem opisywaliśmy perypetie związane z odkładaniem decyzji przez radnych („Czy radni ‘wejdą’ w park miniatur?” – Lokalna nr 49/2017; „Radni jadą obejrzeć miniatury” – Lokalna nr 50/2017). Zwiedziliśmy również wraz z radnymi park miniatur w jego obecnej siedzibie przy ul. Senatorskiej w Warszawie i opisaliśmy to w Lokalnej nr 51/2017 („Dworzec Wiedeński? Róg Gdańskiej i Reymonta„).

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ