HALINÓW. Jeszcze jedno marzenie do spełnienia

0
Katarzyna Woś (z prawej) i Katarzyna Żukowska – przewodnicząca Rady Rodziców Szkoły Podstawowej w Halinowie, w której akcja prowadzona jest już 5. rok (fot. Anna E. Przybysz)

Kto ją zna, wie, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych. I że nie poddaje się łatwo. Ba, ona się chyba w ogóle nie poddaje! Katarzyna Woś, bo o niej tu mowa, już 5. rok prowadzi w Halinowie akcję „I Ty możesz zostać Świętym Mikołajem”. W tym roku zareagowała na 49 listów od dzieci. Teraz najbardziej martwi się, że wciąż nie udało się zdobyć laptopa dla chorej na białaczkę dziewczynki, której ten sprzęt pomógłby komunikować się z jej klasą. W papierowym wydaniu Tygodnika LOKALNA zamieściliśmy jej podsumowanie tegorocznej akcji. O tym, na czym dokładnie akcja polega, opowiada w rozmowie z Elizą Woźnicką-Nowińską.

Skąd w ogóle wziął się pomysł na tę akcję?

Z potrzeby serca. Radość tych wszystkich dzieciaków jest dla mnie bezcenna. Ale cała akcja ma dużo głębszy wymiar. Dajemy ludziom nadzieję. A nadzieja daje im siłę, by się nie poddać. Kolejna sprawa – myślę, że większość tych dzieci zapamięta te świąteczne cuda. Wierzę, że nadejdzie taki czas, kiedy to one pomogą innym.

Historia z mojego domu. Moja córka, która ma 9 lat, w grudniu obchodzi imieniny. Z tej okazji kupiłam jej piękne kolczyki. Każda okazja jest dobra, żeby pokazać drugiemu człowiekowi, że jest dla nas ważny. Przyszła do mnie i mówi: „Mamo, ile kosztowały te kolczyki?”. „Córciu, to mało istotne”. „A możemy zrobić tak, że zamiast kolczyków dasz mi pieniądze? Chcę kupić jakiś prezent z listów do Mikołaja”. „Pewnie…” – głos ledwie przeszedł mi przez gardło. Byłam wzruszona postawą mojej córki.

Gratuluję córki, ma dobry przykład…

…I kolejna sprawa – radość, jaką mają darczyńcy przy pomaganiu Świętemu Mikojałowi. To wyższy stan euforii!

Działasz sama czy jakieś osoby znane z imienia i nazwiska pomagają Ci w zorganizowaniu tego poważnego przedsięwzięcia?

Trudno powiedzieć, że sama, bo bez ludzi dobrej woli to by się zwyczajnie nie udało. W tym roku zwróciłam się o pomoc do GCK, żeby zrobili mi plakat. Darek Kowalczyk bez żadnego „ale” zgodził się pomóc, a plakat wykonała Kasia Jurecka. Bardzo pomaga mi pani dyrektor ZSP w Halinowie Lidia Kołakowska, zapraszając na rady pedagogiczne itp. Ludzie ciągle do mnie piszą i oferują pomoc na przykład przy rozwożeniu paczek. W szkole w Cisiu mnóstwo dobrej roboty wykonała Monika Delegacz. W przyszłym roku zamierzam zaangażować w koordynację więcej osób.

Skąd się biorą listy? Czy jest to gdzieś ogłaszane: napisz list do Mikołaja i przynieś tu i tu, czy ktoś może wskazuje/sugeruje dzieci, którym to można… zasugerować? Jak to działa?

Wszystko zaczyna się już w październiku. Przychodzę wówczas na radę pedagogiczną lub udaję się z wizytą do dyrekcji i opowiadam o akcji. To wychowawcy i pedagog szkolny typują dzieci, które mają napisać list.

Około 20 listopada wytypowane dzieci są już poproszone o napisanie listu (a rodzice/opiekunowie – o podanie rozmiaru buta czy ubrań). Pod koniec listopada listy są przez wychowawców dostarczane do sekretariatu, skąd potem trafiają do mnie. Przeglądam je, sprawdzam, czy są podpisane imieniem i nazwiskiem, czy jest rozmiar buta/ubrania. Jeśli czegoś brakuje, kontaktuję się ze szkołami i proszę o ustalenie szczegółów.

Gdy mam już wszystko, tworzę wydarzenie na FB, a do szkół trafiają plakaty i zaczyna się dziać.

No właśnie – co się dzieje na tym etapie? Czy jedna osoba/rodzina/firma bierze jeden list i sama spełnia wszystkie marzenia, czy jakoś wspólnie wszyscy dzielą się zadaniami tak, żeby spełnić możliwie dużo marzeń z listów?

W Internecie publikuję listę. Imię dziecka, wiek i życzenia. Można wybrać cały list lub pojedynczą rzecz z listu. Darczyńca pisze do mnie, co i dla kogo chce zakupić, a ja aktualizuję listę. Niezła adrenalina!

Ile było listów?

W moje ręce trafiło w sumie 49 listów.

Duużo! W jaki sposób dostarczane są paczki, które powstają dzięki zmobilizowanym przez Ciebie pomocnikom Świętego Mikołaja?

Paczki dostarczane są do mojego butiku, a poźniej rozwożone do szkół. Szkoła powiadamia rodziców/opiekunów o przesyłce od Świętego Mikołaja. Ci odbierają ją sami albo podrzucamy paczkę do domu, tak aby w Wigilię znalazła się pod choinką. Nie rozdajemy paczek w szkole. Dlaczego? Z dwóch powodów – nie piętnujemy dzieci biorących udział w akcji i nie sprawiamy przykrości tym, które nie biorą w niej udziału.

Dobrze, że o tym ostatnim też pomyślałaś. A w jakim wieku są dzieci?

Dzieci od 6. do 13. roku życia.

Jakie są ich marzenia? O czym pisały najczęściej? Które marzenie Cię zaskoczyło, było najmniej oczywiste?

Najczęściej o potrzebach dnia codziennego typu kurtki i buty, i o wymarzonych zabawkach. Nadal czekamy na wiadomość, czy dziewczynka, która jest chora na białaczkę, dostanie laptop. Urządzenie pozwoli jej mieć kontakt z klasą. Z racji swojej choroby nie może spotykać się z dziećmi. Przy każdym liście żal mi serce ściska. Pamiętam jeden, w którym dziewczynka pisała o szczęśliwym domu. Rodzice nie mogą jednak spełnić jej marzeń, a Mikołaja poprosiła o kurtkę i buty. Albo inna, która napisała, że jest bardzo grzeczna i od dwóch lat czeka na dowolny zestaw Lego Friends.

Które marzenie okazało się najtrudniejsze do spełnienia? Czy było jakieś, którego nie udało się spełnić?

Póki co laptop dla Zuzi, mam nadzieję, że się uda. Reszta spełniona.

UAKTUALNIENIE (23 grudnia 2017): W ciągu ostatnich dwóch dni udało się zebrać 2448 zł, więc Zuzia dostanie laptop!

ew

Podsumowanie akcji:
LOKALNA nr 51 (716), wt. 19 grudnia 2017

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ