SULEJÓWEK. Potrzebujemy czasu i zaufania

0
– Boję się, że wiele osób nie wytrzyma ciśnienia, a mnie i zawodnikom potrzeba tylko zaufania i czasu. Już raz je dostaliśmy i nie zawiedliśmy – mówi Łukasz Chmielewski (na zdjęciu z najmłodszymi zawodnikami Victorii, fot. Anna Kuśmierczyk)

Zna siłę swojego zespołu, potrafi świetnie rozpracować przeciwnika. Stawia na chłopaków, którzy wywalczyli awans do III ligi i na boiskach zostawili wiele zdrowia i ambicji. Z trenerem Victorii Sulejówek Łukaszem Chmielewskim rozmawia Anna Kuśmierczyk.

W ostatniej naszej rozmowie powiedziałeś, że celem nie jest walka o awans, lecz awans. Gratuluję. Pewność siebie opłaciła się. Było ciężko?

Dziękuję w imieniu całego zespołu za gratulacje. Nie ciężko, a bardzo ciężko. To była bardzo długa i stojąca na wysokim poziomie sportowym walka w IV lidze. Do tego na koniec baraż. Dodatkowo wiosną borykaliśmy się z krótką kadrą i różnymi problemami pozasportowymi.
Celem sportowym samym w sobie był historyczny awans na 60-lecie klubu. Bez walki o każdą piłkę i centymetr boiska byłby on niemożliwy. Moja pewność siebie była poparta wiedzą o zespole i naszej sile, której nikt inny nie był w stanie dostrzec na podstawie powierzchownej oceny. Jestem osobą, która o drużynie wie najwięcej, osobą, która oprócz codziennych treningów spędza codziennie godziny na rozmowach, analizach i przemyśleniach na temat drużyny. Żona się śmieje, że Victoria to moja kochanka, o której ciągle myślę i poświęcam jej bardzo dużo czasu.

A co do naszej ostatniej rozmowy, to sprawdziło się jeszcze kilka rzeczy. Choćby to, że byliśmy najlepszym czwartoligowym zespołem. Po drugie, że drużyna jest zbudowana na silnych charakterach, że ma swoje DNA. Wreszcie to, że po drobnej rewolucji kadrowej zimą zostawiłem zawodników, którzy mieli wywalczyć i wywalczyli awans, i że nie jest to zespół uzależniony od Wojtka Wociala, w co niektórym było najciężej uwierzyć.

Mecze barażowe. Krótko – co zadecydowało o wygranej Victorii?

Psychiczne zahartowanie doświadczeniami, które nas spotykały przez cały rok, zarówno na boisku, jak i poza nim. Nie będę wymieniał, bo miało być krótko. Do tego bardzo dobrze przeanalizowaliśmy grę Pogoni, znaliśmy ich wszystkie mocne i słabe strony. Było na to trochę czasu, bo od kilku kolejek było wiadomo, że Pogoń wygra grupę północną. Co najważniejsze, wszystko się potwierdziło i zespół Victorii był naprawdę bardzo dobrze do tych spotkań przygotowany. Mimo – przypomnijmy – naszych problemów kadrowych [„Victoria Sulejówek w III lidze!” – kliknij, aby przeczytać]

Jak świętowaliście?

Krótko i skromnie. Niestety, tylko podczas powrotu do Sulejówka autokarem była taka możliwość, by wspólnie pośpiewać. Wszyscy byli przemoknięci, wyczerpani, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Co nie znaczy, że nie byliśmy szczęśliwi, rzecz jasna. Na jakiekolwiek dodatkowe spotkania po prostu nie było czasu. Każdy dzień i wieczór był na wagę złota. Mieliśmy tylko kilka dni wolnego. W całej III lidze jesteśmy zespołem, który ma najkrótszą przerwę bez jakiegokolwiek okresu roztrenowania. Każdy czas wolny chciał spędzić z rodziną i każdy chciał od siebie w zespole odpocząć, co jest dla mnie jak najbardziej zrozumiałe.

III liga to inny piłkarski świat, wyższy poziom na różnych płaszczyznach. Czy zespół jest na to gotowy?

Zespół sportowo będzie gotowy na III ligę, co w piłce, jak wiemy, nie gwarantuje zwycięstw. Myślę jednak, że z postawy zawodników i z poziomu gry będziemy zadowoleni. A za inne płaszczyzny, np. finansowo-organizacyjną, w klubie nie odpowiadam i nie chciałbym ich komentować.

Bardziej się martwię, czy środowisko związane z klubem jest gotowe na III ligę, na ten inny piłkarski świat. Proszę zauważyć, że wszyscy związani z klubem są od dwóch lat przyzwyczajeni do systematycznych zwycięstw. Tutaj przyjdą porażki, szczególnie jesienią, może nawet seriami. Boję się, że wiele osób nie wytrzyma ciśnienia, a mnie i zawodnikom potrzeba tylko zaufania i czasu. Już raz je dostaliśmy i nie zawiedliśmy.

Jakie wzmocnienia są szykowane?

Nie ukrywam, że transfery nie idą po naszej myśli. Mamy problem z młodzieżowcami, bo Sebastian Pindor „wyrósł” z wieku młodzieżowca, a Rafał Dębski ma bardzo poważną, długotrwałą kontuzję, której doznał w pierwszym meczu barażowym. Musimy też zwiększyć kadrę, bo ta na IV ligę już była stanowczo za mała, a do tego pożegnaliśmy się z dwoma zawodnikami. Na razie [rozmowa odbyła się 18 lipca, więcej informacji o transferach można znaleźć w papierowym wydaniu Lokalnej na stronie 17 – przyp. red.] jesteśmy pewni jednego zawodnika, Michała Dobkowskiego, i jest to niewątpliwie wzmocnienie linii ofensywnej naszego zespołu.

Co z Wojtkiem Wocialem? Na jakim jest etapie powrotu do zdrowia?

Wojtek powinien być zdrowy na pierwszy mecz ligowy, ale pomiędzy zawodnikiem zdrowym a przygotowanym do gry jest duża różnica.

Jaki macie plan treningowy? Zaczęliście później niż pozostali III-ligowcy.

Nie dość, że jesteśmy beniaminkiem, który zawsze potrzebuje trochę więcej czasu, aby przygotować się do nowych realiów, dokonać transferów itp., to mamy tego czasu najmniej z całej ligi. To na pewno będzie miało wpływ na naszą postawę jesienią.

W pierwszym miesiącu gracie z dość mocnymi przeciwnikami, Widzew, Polonia, Legia…

Do tego spadkowicz z drugiej ligi Olimpia Zambrów oraz bardzo dalekie wyjazdy. Przy Widzewie, Polonii, Legii nie ma co ukrywać – jesteśmy kopciuszkiem w tej lidze. Cała liga jest bardzo trudna. Zdaniem wielu jest to liga o najwyższym poziomie sportowym wśród wszystkich czterech III lig w Polsce.

Które miejsce obstawiasz po pierwszej rundzie?

Jesienią na pewno zapłacimy frycowe. Ma to być dla nas czas adaptacji i nauki. Nie mamy jakiegoś obranego celu, jeśli chodzi o miejsce w tabeli. Chcemy po prostu zdobyć najwięcej, jak się da, punktów. Z kolei zimą, podobnie jak to było rok temu, po pierwsze, zregenerować się, wyciągnąć wnioski z jesieni, dokonać drobnych zmian kadrowych. Po czym mając dużo czasu, tyle samo co rywale, dobrze przygotować się do wiosny. Tak jak byłem pewien awansu, tak samo jestem pewien spokojnego utrzymania Victorii na poziomie trzecioligowym. Pozdrawiam i do zobaczenia na stadionie!

UAKTUALNIENIE: W meczu pierwszej rundy w sobotę 5 sierpnia 2017 Victoria Sulejówek wygrała 2:1 z Widzewem Łódź.

Rozmawiała Anna Kuśmierczyk
LOKALNA nr 30-31 (695-696), wt. 25 lipca 2017

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ