Chciałabym śpiewać bez przerwy

0

Łączy wiele ról: mamy, żony, wolontariuszki, artystki. Śpiewa i gra na bębnach. Poszła na casting do programu „Must be the Music”, gdzie powaliła jurorów i widzów na kolana. W finale zaśpiewała autorską piosenkę „Nocna zmiana kobiet”. Z mieszkanką Sulejówka Izą Kowalewską rozmawia Anna Kuśmierczyk.

Który z komplementów jury był dla Ciebie najprzyjemniejszy?

Miałam przyjemność otrzymać dużo komplementów od jurorów. Najprzyjemniejsze było to, że do końca udało mi się nie „oberwać” od żadnego z nich. Z każdym etapem wymagania i kryteria są przecież coraz ostrzejsze.

Czy na scenie „Must be the Music” towarzyszył Ci większy stres, trema niż podczas wcześniejszych występów?

Kocham śpiewać i podczas występów nie odczuwam tremy ani stresu. Jest to zawsze wielkie święto: móc śpiewać dla publiczności. Duże szczęście, że przyszli ludzie, którzy chcą mnie słuchać. Podczas występów jednak nie ma tak, że przechodzisz do następnego poziomu lub odpadasz. To było najbardziej stresujące.

Jak określisz muzykę, którą tworzysz? To nie jest jeden gatunek, widać w tym dużo pomysłowości.

W swoim życiu spotkałam i miałam przyjemność współpracować z artystami różnych stylów muzycznych, sama też tworzyłam formację okołojazzową (Muzykoterapia), funky (Easy Band All Stars), etno (m.in. Koncert na Ścianie). Teraz moja muzyka jest bardziej popowa – przynajmniej ja tak to odczuwam, że uprościłam swój przekaz muzyczny. Ale co mogę na to poradzić? Wcześniejsze doświadczenia, przygody i flirty muzyczne wymieszały się we mnie i zaczęły wybuchać w moich osobistych utworach, które faktycznie są teraz mieszanką muzyczną, są mocno eklektyczne.

Warto spełniać marzenia?

Fakt, że zyskuje się poparcie innych ludzi, daje dużą siłę. Moim marzeniem było przekonać większą grupę osób do moich melodii, tekstów, mojego tworzenia piosenek i śpiewania ich.
Publiczność i jej głosy pozwoliły mi wejść do finału, za co jestem bardzo wdzięczna. Podczas tych trudnych chwil, gdy czekałam na werdykt, serce zamierało mi w piersiach, bo miałam wielkie pragnienie jeszcze raz zaśpiewać. Tak naprawdę chciałabym, aby takich etapów było piętnaście i abym wszystkie przeszła, i to nie dla samego przechodzenia wzwyż, ale dla gigantycznej przyjemności kolejnego występu!

Czy czujesz, że teraz świat dla Ciebie się zmieni?
Nie sądzę, żebym w ramach „Must be the Music – Tylko Muzyka” otrzymała coś na zawsze. Zdaję sobie sprawę, że każda następna płyta, koncert będą podlegały weryfikacji. Dlatego muszę nieustannie bardzo się starać, żeby ten „świat” chciał mnie nadal słuchać. W styczniu ukaże się moja trzecia solowa płyta i przyznam, że mam tremę, czekając jak zostanie przyjęta.

Który projekt z dotychczasowych jest dla Ciebie najważniejszy?

Moje solowe wypowiadanie się, czyli solowe płyty. To one są takim bardzo osobistym sposobem rozmowy artystycznej z innymi ludźmi. W nich cała odpowiedzialność za wypowiedź spoczywa na mnie. Dzięki temu mogę wyśpiewywać innym ludziom swoje spostrzeżenia, zachwyty, uczucia, rozterki. Najchętniej nagrywałabym trzy płyty w roku.

Masz nadal czas na warsztaty muzykoterapii w Centrum Zdrowia Dziecka?

Gdy tylko mam wolny czas, staram się tam jeździć, pamiętać o dzieciach nie tylko w święta. Jednak czuję, że to ja otrzymuję więcej od dzieci w CZD. To są mali bohaterowie, których życie doświadcza, a oni heroicznie walczą i jeszcze potrafią być pogodni. Spotkania z takimi ludźmi bardzo wzbogacają i to ja czuję się zaszczycona za każdym razem, gdy tam jestem.

Będzie okazja zobaczyć Cię na scenie w Sulejówku?

Ten świat jest tak skonstruowany, że to organizatorzy, gospodarze imprez, festiwali, koncertów dzwonią do artystów z propozycją, a nie artysta z pytaniem „czy mogę u Was zagrać?”. Tak więc nie umiem odpowiedzieć na to pytanie.

Jak teraz odbierają Cię mieszkańcy? Spotkałaś się po finale z większą popularnością w swoim mieście?

Spotkałam się z wieloma sympatycznymi reakcjami mieszkańców Sulejówka, jest to bardzo miłe uczucie. Bardzo za to dziękuję.

Rozmawiała Anna Kuśmierczyk,
fot. z arch. Izy kowalewskiej

Izabela Kowalewska jest absolwentką Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi oraz warszawskiego Państwowego Studium Jazzu w klasie śpiewu. W 2002 roku dołączyła do składu zespołu Muzykoterapia, wraz z którym nagrała dwa albumy studyjne: „Muzykoterapia” (2006) i „Piosenki Izy” (2011). W październiku 2013 roku ukazał się debiutancki album solowy piosenkarki zatytułowany „Diabeł mi Cię dał”, który promowany był przez singiel „Tango D N A” oraz tytułowy utwór „Diabeł mi Cię dał”. 8 marca 2015 roku premierę miała druga płyta studyjna Kowalewskiej zatytułowana „Nocna zmiana”. Piosenkarka współpracowała z takimi wykonawcami jak Fisz, Envee, Medium, Novika i Czarny.
(Wikipedia)

LOKALNA nr 49 (611), 1 grudnia 2015

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ